Sonia zostawiła Indze kilkanaście wiadomości. Włączyła telewizor i bezmyślnie oglądaliśmy w dużym powiększeniu szczypawki wędrujące po ekranie, podczas gdy męski głos w tle nudził coś o ich cudownych właściwościach. Sonia nerwowo bawiła się kosmykiem włosów. Skakaliśmy po kanałach nie znajdując niczego, co mogłoby nas choć odrobinę zainteresować, spytałem więc, czy nie zechciałaby przeczytać mi swego wiersza. Początkowo się wzbraniała, mówiąc, że nie może się skupić, że się denerwuje, ale wreszcie dała się ubłagać. Najpierw tłumaczyła się – że wciąż go poprawia, że nie jest pewna wszystkich strof, a jednej z najważniejszych jeszcze nie napisała, i że wybrała formę restrykcyjną, żeby przekonać się, czy potrafi pisać – po czym wzięła ze stolika przy sofie cienki plik kartek i zaczęła czytać czystym głosem.
Sonia
left several messages for Inga. She turned on the television, and we
absently watched as greatly magnified earwigs wandered across the screen
and a male voice droned on about their marvels. Sonia was twisting her
hair at an alarming rate, and after searching through hundreds of
channels and finding nothing we considered even remotely entertaining, I
asked her if she would consider reading her poem to me.